|
|
|
|
|
|
|
Ojcze nasz, któryś jest w niebie...Każdy był przygotowany, a tak bardzo wszystkich to dotknęło. Coraz szybciej rosła w gardle wielka kulka nie do przełknięcia. Nie było już siły by wstrzymywac łzy. Klęczałam w tłumie ludzi. W wielkiej czarnej, milczącej masie. NIe trzeba było nic mówic, nie trzeba było nic myslec...zresztą..nie dało się. Widziałam to wsztstko na własne oczy. To czego nikt nie potrafił sobie wyobrazic.Godzina 22.00. Wszyscy rzucili to czym się zajmowali i bez słowa wyszli do Koscioła. To jedyne właściwe teraz miejsce. Miliony ludzi. Morze głów. To czego jeszcze nigdy nie było, czego nikt nigdy nie widział. Świat zatrzymał się w miejscu. Tylko łzy kapały. Nic więcej. Jak wielka jest miłośc człowieka przekonałeś się wreszcie Ojcze. Już wiesz. Już widzisz, że całe Twoje życie miało sens. Odszedłeś spokojny bo wiedziałeś, że teraz już możesz. Że stało się wszystko to co się stac miało. Spełniłeś to, do czego zostałeś stworzony. Dzięki Tobie, świat zdał sobie sprawę, że można połączyc się z kazdym, niezależnie od wyznania i koloru skóry, przekonań politycznych i ideologicznych, klasy społecznej. Dzięki Tobie wiemy jak wielką potega jesteśmy jak wiele możemy zrobic. Dzięki Twojej miłości i dobroci, każdy z nas umiera z bólu, i widzimy nawzajem nasz ból. I nie musimy nic mówic, żeby wiedziec o co chodzi. Nie ma barier językowych. Jestesmy po prostu my. My ludzie. Którzy stracili Ojca, kogoś w kim pokładali swoje nadzieje i zwątpienia. "Ja was wołałem a wy przyszliście do mnie." Przyszliśmy Ojcze, i zostaniemy z Tobą już na zawsze. skomentuj (8)
|
malypotforek - archiwum
| |||
|
|
|
- design by Karolina - content by malypotforek -